Wybór Beaty na Dzień Kobiet

Wybór Beaty na Dzień Kobiet

Dzisiaj jest Dzień Kobiet i media społecznościowe zalała fala goździków, tulipanów, rajstop, czekoladek i wirtualnie przesyłanych bukietów. W sklepach internetowych ekstra okazje zniżkowe na hasło „kobieta” – szał ciał i uprzęży. Są to bardzo miłe gesty, ale do mnie nie trafiają. Z okazji Dnia Kobiet mam ochotę zrobić coś bardzo dla siebie. Ale tak bardzo, bardzo… bardzo! Mam wielką ochotę po prostu wygodnie zalec na kanapie, mieć pod ręką kubek z kakao i czytać ciekawą książkę. I mieć jeszcze święty spokój.
Ten święty spokój jest mało zależny ode mnie. Załóżmy, że sama sobie przygotuję grunt pod niego, ale powiedzmy sobie szczerze, że to i tak nie zagwarantuje mi tegoż. Całą resztę można sobie zaplanować z dużym wyprzedzeniem, na przykład na etapie urządzania pokoju dziennego albo wyboru kanapy.
Dzisiejsza okazja jest dla mnie pretekstem do opisania tego, co powinno się zadziać w Twojej głowie, kiedy urządzasz strefę wypoczynkową. Bo komu, jak komu, ale wypoczynek kobietom się należy w Dzień Kobiet. Do rzeczy, bo zaczynam odpływać.

Oto lista pytań, na które warto sobie odpowiedzieć ZANIM kupisz szary narożnik i biały stolik:

  • Ile masz miejsca na meble wypoczynkowe?
  • Ile osób będzie z tych mebli korzystać w jednym czasie?
  • Jak tych mebli będziesz używać:

– pozycja jaką przyjmujesz,
– czy jesz i co jesz (pizzę, chipsy, zupę, dwudaniowy obiad, ciasto, kanapki, cokolwiek)
– czy pijesz i co pijesz (gorące, czy zimne napoje, w jakich naczyniach?),

  •  forma relaksu jaką uprawiasz (TV, książka, gazeta wielkoformatowa, gapienie się w ekran smartfona, planszówki z rodziną, „planszówki z mężem” – określenie skradzione bezczelnie od Budzyńskiej, karty, itp.)
  •  Czy masz małe dzieci lub zwierzęta lub często przyjmujesz gości?

Do czego te odpowiedzi mają posłużyć? Do wyznaczenia swoich oczekiwań względem miejsca, kiedy po całym dniu użerania się z rzeczywistością, będziemy mogli nieco sobie odpuścić.

Pozwól, że przedstawię Ci Beatę.

Beata ma nieco ponad 30 lat, ale ile to nieco wynosi to już tego najstarsi górale nie pamiętają. Jest zapracowaną mamą, która od 5:30 jest na nogach i najpierw próbuje doprowadzić siebie do stanu ”niezombie”, a potem zwala swoją dzieciarnię z łóżek i następuję codzienna, rutynowa akcja pt. „zaraz się spóźnimy”. Nie spóźniają się nigdy, bo Beata ma wszystko ogarnięte, w końcu jest prawdziwą Matką Polką. Odwozi dzieci, jedzie do pracy, w pracy ma szansę na ciepłą kawę. Po pracy wraca do domu zahaczając o sklep i robi jakieś tam drobne zakupy. Akurat dzisiaj zachciało jej się poleżeć wieczorem na kanapie z dobrymi przekąskami i obejrzeć z mężem jakiś film. Wpada do domu, robi jakiś kolejny najszybszy obiad świata (a ma kilka takich w swoim repertuarze). W tym czasie do domu wraca mąż z dziećmi. Szybko, szybko, umyjcie rączki i siadamy do obiadu. Obiad, jak zwykle to batalia z dziećmi: nie lubię, pokrój mi, polej mi keczupem, chcę co innego, dlaczego polałaś mi keczupem, umiem już sam pokroić – nie będę tego jeść. Ale Beata się tym już nie przejmuje, wie, że wieczorem wynagrodzi sobie trudy macierzyństwa. Popołudnie mija jak co dzień. Wieczorne usypianie jak co dzień kończy się tym, że Beata z mężem zasypiają przed dziećmi w ich łóżeczkach. A gdy ockną się grubo po 22.00 zrobią sobie przekąski na kolację. I siadają razem na kanapie. Włączają film i oto zaczyna się wyczekiwany relaks młodych rodziców.

Kanapę mają niewielką, bo niewiele mają miejsca w pokoju dziennym, ale dla dwóch dorosłych osób jest w sam raz. Beata lubi oglądać filmy w pozycji półleżącej, przodem do telewizora. Jej mąż z kolei woli się całkiem położyć. Wzięli sobie talerz z przekąskami i gorącą herbatę w kubkach. Beata usadowiła się w swoim ulubionym miejscu, podsunęła pod nogi podnóżek, dzięki któremu przyjmie swoją ulubioną pozycję półleżącą. Jej głowa opera się o dodatkową poduszkę na niskim oparciu kanapy i jest to dla niej idealna pozycja, żeby zarówno widzieć ekran telewizora, jak i nie zadławić się jedzeniem czy piciem. Tuż obok sofy, po prawej stronie stoi niewielki prostokątny stoliczek pomocniczek. Dokładnie w tym miejscu, gdzie Beata ma najbliżej do odłożenia kubka i talerza prawą ręką. Nie korzysta prawie w ogóle ze stolika kawowego, nie chce jej się za każdym razem schylać do niego i zmieniać swoją ultrawygodną pozycję, żeby na niego odstawić herbatę. Dlatego kupiła mały stoliczek, obok którego mieści się jakże potrzebna jej wspomniana wcześniej pufa na nogi. Dzięki temu, że Beata doskonale zanalizowała w jaki sposób lubi korzystać ze strefy wypoczynkowej, zrobiła trafione zakupy w meblowym i dzisiaj cieszy się z bardzo wygodnej i przemyślanej strefy wieczornego relaksu.

 
Niezależnie od stylu, jaki preferujesz, czy to new york, czy to skandynawia, czy wabi-sabi pewne zasady są niezmienne i uniwersalne. Pamiętaj droga Kobieto, żeby najpierw określić co dla CIEBIE będzie wygodne, a dopiero później wybierz meble, które będą do tych oczekiwań pasować.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *