Sypialniane zabawy z prądem.

Sypialniane zabawy z prądem.

Dziś będą zabawy z prądem. Do tego w sypialni. Bo sypialnia nie służy tylko do spania. Można w niej robić różne rzeczy. Ale spać też. Samemu, albo z kimś. Dzisiaj będzie o sypialni małżeńskiej vel partnerskiej. Liczę na inteligencję czytelników śpiących w pojedynkę i że dostosują moje rady do swoich potrzeb. O czym tak konkretnie dzisiaj? O gniazdkach w sypialni. Gdzie, ile, jak – spróbujemy jakoś to rozkminić.
Najsampierw musisz jednak określić, co zazwyczaj robisz w sypialni i nie chodzi mi o nocny odpoczynek. Jak sobie odpowiesz na to jedno, jedwabiście ważne pytanie – wszystko stanie się jasne. Za sprawą prądu, rzecz jasna. Jeśli podchodzisz do tematu jak do jeża to pomogę Ci zacząć. Dam Ci impuls, taki nomen omen pstryk.

Oto lista czynności (bądź bierności) które prawdopodobnie robisz w sypialni:

  • ŚPISZ – zaskoczony?
  • KOCHASZ SIĘ Z PARTNEREM/ PARTNERKĄ/ SAMEMU – kurtyna w dół, zasłaniamy oczy! Ten temat nie tutaj
  • ŁADUJESZ TELEFON, TABLET I INNE TEGO TYPU URZĄDZENIA – jest ktoś kto tego nie robi nocą przy łóżku?
  • CZYTASZ PRZED ZAŚNIĘCIEM – no ja to namiętnie.
  • OGLĄDASZ TELEWIZJĘ – ostatnio oglądam raczej sam telewizor. Nie pamiętam kiedy go włączałam.
  • OGLĄDASZ CAŁEGO NETFLIXA W ŁÓŻKU – tak po babsku to by było tak: chandra, kubełek lodów/pudełko czekoladek i komedia romantyczna zapijana winkiem
  • GRASZ NA KONSOLI W ŁÓŻKU – da się tak? Bo ja nie wiem
  • SŁUCHASZ MUZYKI – bo jesteś melomanem
  • PRZEGLĄDASZ INTERNETY – leżąc w łóżku oczywiście. I nic tak wtedy nie wpienia jak słaba bateria na laptopie
  • PRACUJESZ NA LAPTOPIE – w łóżku, a jakże. Na przykład kiedy jesteś chora
  • A MOŻE PRASUJESZ? – bo nie masz gdzie indziej?
  • UBIERASZ SIĘ I PRZEGLĄDASZ PRZY TYM W LUSTRZE – i do tego szybkie selfie i siup na insta
  • JESZ W ŁÓŻKU ŚNIADANIE  – tylko nie mów, że nie. Każdemu się zdarzyło chociaż raz

Pewnie jest jeszcze wiele innych aktywności, które robisz w sypialni, ale ja chcę się skupić na tych, które wymagają elektrycznego wspomagania.
Z gniazdkami elektrycznymi było kiedyś tak, że „Zdzichu, daj jedno tam pod oknem, a drugie piznij tu na środku i bedzie.” Ale czasy się zmieniły. Szanowny Zdzichu i jego kompan nie przewidywali pewnie, że naszym życiem zawładną Internety, smartfony i mordoksiążki. Dlatego dzisiaj podejmuję wyzwanie naprostowania dawnego myślenia o gniazdkach w sypialni. O ile takowe w ogóle było.


Jak wszystko u mnie, rzecz musi się zacząć od analizy. I zachęcam Cię do tego, aby właśnie od niej zacząć. Jeżeli w sypialni wykonujesz wszystkie te czynności, które opisałam wyżej, masz ułatwione zadanie. Wystarczy policzyć na tej podstawie, ile potrzebujesz gniazdek i je rozplanować i voila!
Jeżeli masz w sypialni kąt do pracy – uwzględnij to. Jeżeli jesteś nietabletowo-nieinternetowo-nietelewizyjna – też to uwzględnij – po co wydawać kasę na osprzęt, którego nie będziesz wykorzystywać. I kiedy szanowny pan Zdzichu zapyta się Ciebie: “e, Kierowniczko, to gdzie te gniazdka dać?” Nie będziesz tracić czasu na wymyślanie, tylko pokażesz pięknie paluszkiem co i gdzie. O tak, pokazywanie paluszkiem, kiedy ma się pewność o swojej racji jest najlepszym momentem remontu. Koniecznie musisz się o tym przekonać!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *