Co jest nie tak z tą półeczką?

Co jest nie tak z tą półeczką?

Prawdopodobnie zastaję Cię w dwóch możliwych sytuacjach:
1. albo przeglądasz ściągnięte inspiracje i zaczynasz planować, jak urządzić kącik, albo pokój dla maluszka,
2. albo właśnie jesteś na etapie urządzania i zastanawiasz się co jeszcze by tu dodać.

I do jakiego wniosku dochodzisz? Widząc takie zdjęcie?

 

Ano do takiego, że coś pustawo jest nad tym łóżeczkiem, prawda?

Przydałoby się coś z tym zrobić, ale nie bardzo wiesz co i dlatego ślęczysz nad Pinterestem już drugą godzinę. Może lampka w kształcie liska, albo tiulowe pomponiki. Eee nie, pomponiki już oklepane są, to już lepiej drewniane, albo materiałowe literki układające się w imię. A może półeczkę na misie! O to fajny pomysł, szkrabik będzie mógł sobie sam wybierać pluszaka do spania, albo książeczki!!! O tak, to jest właśnie to! Będę czytającą mamą i codziennie będziemy wybierać inną książeczkę. STOOOOOP! Prrrrrr! Chcę zatrzymać tę Wielką Pardubicką Twoich myśli.

Nie rób nic z tych rzeczy! Wiesz dlaczego?
Po pierwsze, lampkę która wisi na marniutkim haczyku łatwo jest strącić, gdy zaspana w nocy podchodzisz do łóżeczka i zapalasz ją, żeby zobaczyć, czemu on znowu tak marudzi.

Po drugie, Wszelkie materiałowe dekoracje, a zwłaszcza tiulowe pompony to siedlisko kurzu. Być może w innym miejscu będą w miarę ok, ale nie u noworodka i nie nad jego łóżeczkiem! Raz że kurz się sypie przy każdym podmuchu wiatru, kiedy wietrzysz (bo wietrzysz, prawda?) a dwa, że jak tasiemka weźmie i się urypie to młoda może się po prostu udusić, no hellou!

Po trzecie, półeczki do jeden z najniebezpieczniejszych pomysłów w tym miejscu. W każdym momencie, biorąc pod uwagę różne okoliczności, półka może się obluzować. Albo może od początku być licho zamocowana, jeśli cienki kołek trafił na dziurę w dziurawce. Albo przy odkurzaniu za mocno pacnęłaś rurą. Albo przy zdejmowaniu firanek z karnisza upuściłaś końcówkę karnisza. Albo tysiąc innych zdarzeń. I tak się taka półka za bardzo wyluzuje, że powie „spadam”. Nie wyobrażaj sobie nawet, że w nocy i na śpiące dziecko. Miśki w nocy nagle się przestają o siebie nawzajem opierać i zleci jeden. Dwulatek sobie poradzi, ale noworodek? O książeczkach już nie będę wspominać nawet i tak zrobiłam już niezłe halo z tak prozaicznej rzeczy.

Ja Cię bardzo proszę. Zastanów się 10 razy, zanim powiesisz nad łóżeczkiem cokolwiek. A jak nie pomoże, to 1000 razy. I tak do skutku. Zdaję sobie sprawę z tego, że histeryzuję. Ale uwierz mi, lepiej teraz, niż za późno. Jestem dzisiaj prawdziwą Drama Queen, ale mam misję, żeby przekonać Cię do najmojszej racji, żeby jednak nie wieszać nic nad łóżeczkiem dziecka. A jeżeli wydaje Ci się, że jest to pusta przestrzeń, to pomyśl, jakie bezpieczne dekoracje będą Tobie pasowały w tym miejscu.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *