Kim jesteś: egoistą, czy altruistą?

Kim jesteś: egoistą, czy altruistą?

Urządzanie pokoju dla dziecka, które nosisz pod sercem jest jednym z najbardziej ekscytujących działań, jakie można podjąć w ciąży. A dekorowanie tegoż pokoju to już naprawdę ekstaza skrajnych emocji. Biorąc pod uwagę fakt, że gdy jesteś w ciąży jesteś bardziej wrażliwa to szykuje Ci się prawdziwy emocjonalny rollercoaster, gdy będziesz wybierać pomiędzy nadrukami na przewijak. Wielkiego sensu egzystencjalnego nabiera pytanie: miś, czy serduszka? I niezależnie od tego, jakiego dokonasz wyboru, istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że nie prześpisz już żadnej nocy do porodu rozmyślając, co by było, gdyby jednak te serduszka, a nie miś. A to dopiero początek całej listy decyzji, które należy podjąć.

Jako, że mam już jako takie doświadczenie bycia w ciąży i doświadczyłam tych wszystkich życiowych rozterek, które hormony ciążowe dostarczają ciężarnemu człowiekowi, postanowiłam rzucić nieco światła na kilka najważniejszych według mnie kwestii. Niech owe światło rozjaśni meandry hipokampa i sprawi, że urządzanie pokoju dla juniora obejdzie się bez histerii i jakimś cudem rozsądek wyjdzie z cienia.

Zanim dojdziemy od ogółu do szczegółu, jakim niewątpliwie są wszelkiej maści serduszka, misie, hipcie, gwiazdki i inne takie słodkości, trzeba sobie zadać najbardziej fundamentalne pytanie, jakie mogłoby kiedykolwiek zostać zadane przy urządzaniu czegokolwiek. Pytanie to stawia na szali korzyści dla użytkownika i korzyści dla lokatora pokoju. Pozwala spojrzeć w głąb siebie i dokonać życiowej rozkminy odnośnie tego, czy jesteś bardziej egoistą, czy altruistą. I mimo tego, ze po internetach krąży przekonanie, że to właśnie altruizm uratuje ludzkość przed nią samą, to zalecam w tym przypadku rozważenie jednak egoizmu jako punktu wyjściowego tej rozkminy. Pytanie, na które, powinnaś poszukać w głębi siebie odpowiedzi brzmi: Dla kogo jest to pomieszczenie? Pierwsza odpowiedź brzmi, że dla dziecka, no bo jakżeby inaczej. Ale właśnie chcę Cię przekonać, że jednak inaczej.

Jestem wielką zwolenniczką uczenia dzieci samodzielności. Żeby nie być gołosłowną, podam Ci przykład ze swojego podwórka: moje dzieci już jako trzylatki nakrywały do stołu, opróżniały zmywarkę, robiły sobie kanapki. Czynności pielęgnacyjno – odzieżowe miały już opanowane o wiele wcześniej. Później im się trochę odwidziało i stwierdziły, że opróżnianie zmywarki jest znacznie poniżej ich kompetencji i zostawiły to mnie, uznając, że mam do tego najlepsze kwalifikacje i same znalazły sobie ambitniejszy obszar do samorealizacji w dziedzinie samodzielności. Ale nie zawsze tak było. Był czas, kiedy stety – niestety to ja wykonywałam większość czynności wokół dziatwy. Jeśli podobnie do mnie marzysz o rozwijaniu samodzielności od pierwszych chwil to muszę Cię rozczarować, ale przez pierwszy okres życia Twojego dziecka będziesz musiała się narobić.

Domyślasz się zapewne, przy czym tak się narobisz. Przecież wiem, że już przeczytałaś połowę internetu w temacie opieki nad dziećmi. Jakiś czas temu na Facebooku pisałam o blokadzie, którą ciężarne mają na samym początku ciąży, która skutecznie hamuje ich zapędy w kwestii kupowania wyprawki. Blokada nazywa się „żeby nie zapeszyć” i żeby nie było, nie mam zamiaru przekonywać Cię do zdjęcia tej blokady. Jej zasadność jest słuszna na tyle, na ile pozwala ona Tobie zachować komfort psychiczny. Ale kto Ci zabroni przeczesywania internetu w poszukiwaniu wszechwiedzy na temat dzieci, no kto?

Zatem skoro już wiesz, co Ciebie czeka przy opiece nad małym ssakiem, to odpowiedz sobie na pytanie: komu ma być wygodnie w tym pokoju? Co z tego, że jest to pokój dla dziecka, skoro i tak to Ty będziesz tą osobą obsługującą, a nie obsługiwaną. Zresztą nie czekaj wcale na moment, kiedy to Ty będziesz osobą obsługiwaną – to nie jest nic fajnego i małe dzieci, bardzo mądre skądinąd istoty, doskonale zdają sobie z tego sprawę, dlatego tak szybko chcą się usamodzielniać. Jednak, żeby to osiągnąć, trzeba trochę popracować.

Kilka przykładów:

Pierwsza kąpiel. Uwierz mi, to jeden z bardziej stresujących momentów jakich doświadczamy jako rodzice. Potem będzie już tylko gorzej. To, co w tym momencie robi noworodek ogranicza się w zasadzie do poddania się czynnościom, które wykonują rodzice. Więc zadbaj o SWOJĄ wygodę.

Przewijanie. Często spotykam się z absurdalnym stwierdzeniem, że przewijak to zbędny gadżet, bo i tak nie korzystamy z niego dłużej niż pierwsze dwa lata. Serio zbędny? Że niby na łóżku, czy kanapie też można przewijać? No można, ale nie polecam – jeśli tak robisz, to wiedz, że robisz sobie wielkie ała i wielkie kuku w plecy. Więc zadbaj o SWÓJ kręgosłup.

Karmienie. Niezależnie od tego, czy będziesz karmić piersią, czy butelką będziesz przyjmować w miarę zbliżone pozycje. Podparcie pleców i posiadanie w pobliżu czegoś do odłożenia… (chciałabym napisać, że szklanki wody) telefonu wpływa na poczucie wygody. A wygoda jest wtedy, kiedy nic nam nie drętwieje, nie wyginamy się nienaturalnie i nic nas potem nie boli.

Usypianie i spanie. Do uśnięcia każde dziecko potrzebuje czegoś innego i najczęściej jest to diametralnie różne od tego, co wyobrażasz sobie Ty. Ja sobie wyobrażałam przy pierwszym dziecku, że odłożę je do łóżeczka i będzie spało. Rzeczywistość szybko to zweryfikowała i okazało się, że niezbędnym gadżetem do usypiania była piłka do fitnessu. Przy drugim dziecku już byłam mądrzejsza i zawczasu sobie przygotowałam miejsce na piłkę. Ale mały dyktator spał jedynie w pozycji pionowej na moich rękach i to tylko wyłącznie wtedy, kiedy chodziłam dosyć szybkim tempem. W sypialni wydeptałam wówczas ścieżkę. A mogłam zainwestować w bieżnię.

To tylko kilka przykładów, ale mam nadzieję, że rozumiesz, że to Ty jesteś najważniejszym użytkownikiem pokoju dziecka, czy też kąciku dla dziecka wyznaczonego w Twojej sypialni. To Tobie musi być wygodnie.

Nim dziecko Twoje osiągnie taki poziom samodzielności, że nie będziesz przy nim za wiele robić, a jeszcze obiad ugotuje, psa wyprowadzi czy naprawi Ci samochód, minie trochę czasu. I to będzie właśnie Twój czas. Twój i Twoich pleców, ramion i nóg. Czas kiedy doznasz takich obciążeń, że żadna siłka temu nie dorówna. Masa, siła i rzeźba w jednym czasie.

Jeśli liczyłaś na to, że pomogę rozwiązać zagadkę ludzkości i wskażę, czy misie, czy serduszka, to muszę Cię niestety rozczarować. Nie odpowiem na to pytanie i tym samym nie przyczynię się to wyleczenia Twojej ciężarnej bezsenności. Ja również nie przespałam wielu nocy, kiedy obawiałam się, czy na pewno wzorek w żyrafy spodoba się mojemu dziecku. Te rozterki są nieuniknione w odróżnieniu od wizyt u fizjoterapeuty, kiedy nie zadbasz o własną wygodę.

Komu ma być wygodnie w pokoju dziecka? Tobie. Dla kogo go w pierwszej kolejności urządzasz? Dla siebie.

Miś, czy serduszka? Oto jest pytanie.

Tu wstawka dla potencjanych hejterów (tak, wiem, że tam jesteście – widzę Was): jeśli poczujesz się dotknięta, lub dotknięty tym, że piszę do kobiety, że to ona będzie musiała sama wszystko zrobić, to zaznaczam, że jest to skrót myślowy. To Wasza sprawa kto się zajmuje pielęgnacją dziecka i nie mam zamiaru się w to wtrącać.

1 Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *